Archivio Giornaliero: 12 czerwca 2015

Duch matki

Jesień 1937 . Późnym wieczorem chłop z Jędrzejowa wracał swą furmanką z Małogoszcza. Przejeżdżając przez las zobaczył kobietę która stała przy drodze i dawała mu znaki by się zatrzymał. Gdy to zrobił kobieta nie czekając na niego zawróciła do lasu i zaczęła się szybko oddalać. Chłop nie chciał jej gonić i chciał jechać ale jak tylko wziął lejce w ręce zaraz kobieta znów się pojawiła na drodze i go woła. Pomyślał że zwariowała jakaś i się wygłupia. Obawiał się zostawić konia samotnie na drodze razem z wozem ale poszedł za kobietą. Ta szybko się oddalała ale na tyle by ten ją widział. Gdy odeszli trochę w las chłop usłyszał płacz dziecka a kobieta całkiem zniknęła gdzieś. Chłop poszedł za płaczem i znalazł w lesie kilkuletniego chłopca przywiązanego do drzewa. Był głodny, zmarznięty,obleziony przez mrówki. Zabrał go ze sobą do domu, nakarmił i następnego dnia zaprowadził na policję. Dochodzenie doprowadziło do rodziny chłopca. Okazało się że chłopiec nie miał matki, miał ojca który po owdowieniu miał się ożenić. Ale przyszła macocha kazała mu się pozbyć chłopca, wywieźć go do lasu daleko, tak by ten nie miał szans wrócić. Ojca i przyszłą macochę aresztowano i skazano na wiele lat wiezienia.

Mniej więcej w tym czasie w Chęcinach dwóch uczniów wybrało się ze szkoły na wagary. Mieli ze sobą stara lornetkę. Poszli z nią na zamek. Stamtąd chcieli obserwować piękne widoki w okolicy. Wyaptrzyli w pobliżu kamieniołomu na Belnii (Późniejszy „Rezerwat Rzepka”) sforę psów coś targających. Przyglądali się temu jakiś czas aż zobaczyli ze to zrulowany dywan lub koc a z niego wypadła ludzka ręka. Szybko pobiegli zobaczyć z bliska co to jest. Psy odgonili i znaleźli zwęglone ludzkie szczątki. Powiadomiona policja zbadała sprawę i doszli że matka udusiła własne dziecko, owinęła w koc i próbowała spalić. Ogień nie zniszczył wszystkiego i sporą część koca i zwłok zdziczałe psy znalazły. Matkę odnaleziono i aresztowano