Przekleństwo księdza

Ksiądz przyjechał do umierającej kobiety z ostatnim namaszczeniem. Mąż kobiety wrogo nastawiony do księdza nie chciał żeby żona się spowiadała, nie chciał w ogóle wizyty księdza. Gdy ksiądz przyjechał ten zaczął bluźnić i przeklinać, a gdy ksiądz chciał zejść z fury którą przyjechał mąż uderzył księdza w Najświętszy Sakrament, groził też że na tym się nie skończy. Ksiądz powiedział mu „Skapiejesz jak świeca, zginiesz jak bańka mydlana na wodzie”. Ksiądz zawrócił i odjechał, kobieta umarła bez spowiedzi. Minął miesiąc i gospodarz zaczął chorować, w końcu był już w takim stanie że z łóżka nie wstawał. Przypomniał sobie o księdzu i kazał go wołać do siebie, był pewien że już z nim koniec. Ksiądz się zgodził przyjechać, przywieziono go do wsi ale umierający zasnął i żadną siłą nie można go było dobudzić. Czekano jakiś czas ale ten nie wstawał. Ksiądz wsiadł na furę i odjechał kawałek, wtedy gospodarz się obudził i krzykiem wzywał księdza. Ksiądz znów przyjechał a ten padł nieprzytomny ale oddychał. Odczekano chwilę ale ten przytomności nie odzyskiwał mimo cucenia. Ksiądz znów pojechał w drogę powrotną, ale gdy był w połowie drogi posłano po księdza by zawrócił bo gospodarz się ocknął. Ksiądz przyjeżdża a ten znów leży nie przytomny. Sprawa powtórzyła się jeszcze raz i zrezygnował ksiądz uznając że nie może mu udzielić sakramentów. Gospodarz umarł a jego pozostała rodzina popadła w wielką nędzę. Wygoniona została z gospodarstwa na tułaczkę a gospodarstwo przejął inny chłop.

print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *