Goście grabarza

W Chęcinach grabarze dawniej mieszkali na stoku góry Zamkowej. Był tam dom położony blisko cmentarza, tak by grabarz miał blisko do pracy. Oprócz kopania dołów grabarz pilnował porządku, dbał o groby, naprawiał uszkodzenia. Gdy cmentarz zlikwidowano i część pogrzebanych ciał przeniesiono poza miasto dom grabarza stał się zwykłym domem jak i wiele innych. Grabarze zaczęli mieszkać w różnych częściach miasta. Jeden taki zamieszkał na dolnym rynku przy ulicy prowadzącej na górny rynek. Był to doświadczony grabarz. Wiele w życiu już widział i słyszał i jak dotąd nic czegoś podobnego, niezwykłego mu się nie zdarzyło. A którejś nocy miał odwiedziny bardzo tajemniczych gości. Gdy wszyscy już spali ktoś głośno załomotał do drzwi jego domu. Gdy otwarł zobaczył w wejściu człowieka ubranego w czarny płaszcz i czarny cylinder. Przybyły nakazał grabarzowi szybko się ubrać i iść z nim o nic nie pytając. Grabarz obawiając się napadu chciał się wykręcić od wyjścia z domu. Nie znał człowieka, noc była wyjątkowo ciemna i zimna. Na zachętę grabarz dostał złotego rubla. Uspokojony tym wyszedł z domu. Przed domem czekała na nich mała kareta. Kareta sprawiała wrażenie jakby była nie z tego świata. Bez lamp, woźnicy w ogóle nie było a od niej samej bił jakiś dziwny niepokój. Gość zaprosił grabarza do środka. Przed domem grabarz nie czuł się już taki pewny jak w domu i bez oporu wsiadł. Wewnątrz było ciepło i miło. Na siedzeniach siedziały dwie osoby. Młoda kobieta i obok niej mężczyzna. Wszyscy przybyli byli ubrani na czarno, mężczyźni w cylindrach a kobieta w kapeluszy z szerokim rondem i woalką. Gdy tylko wszyscy usiedli zapraszający zapukał w ścianę karety a ta natychmiast ruszyła. Jechali bardzo cicho, tak że grabarz pomyślał że albo to jakaś zjawa go porwała albo kopyta koni i koła karety są oplecione szmatami by wytłumić hałas. Kareta jechała bardzo szybko jakby się paliło. Po drodze grabarz chciał się dowiedzieć kim są, czego chcą, czemu tak późno w nocy ale upomniano go by o nic nie pytał a wszytko się dla niego dobrze zakończy. Szybko dojechali do nowego wtedy cmentarza i zatrzymali się przed wejściem. Wszyscy wysiedli i grabarz tym razem także nie zauważył woźnicy. Z karety wyjęto łopatę i skrzynkę owiniętą w szmaty. Przerażenie jego rosło gdy zaczęli iść w kierunku cmentarza. Doszli do miejsca gdzie była kwatera umarłych dzieci i tu kazano grabarzowi kopać dół pod grób. Grabarz odmówił bojąc się ze to ma być dla niego ale nakazano mu spokój bo o ile będzie im posłuszny nic mu nie grozi a dół ma być mały. Gdy skończył kopać jeden z gości grabarza włożył do dołu małą skrzynkę owiniętą w szmaty. Potem nakazali wszytko zakopać zarównać. Nie stawiać żadnego krzyża ani tabliczki. Gdy grabarz wykonał co mu polecono dostał zapłatę, dwa razy więcej niż sobie zażądał. Wprowadzono grabarza do karety i odwieziono do domu. Gdy był już w domu grabarz chciał jeszcze zobaczyć dokąd pojadą jego goście ale jak wyjrzał przez okno,przed domem nie było już nikogo. Kareta bezszelestnie odjechała.Grabarz nigdy więcej nie widział już ani karety ani ludzi którzy zlecili mu nie typowe zadanie. Następnego dnia po tych wydarzeniach opowiedział wszytko księdzu ale i ten przejęty sprawą nie zezwolił na sprawdzenie tego co zakopano na cmentarzu.

print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *