Tragiczne wesele

P1040613W Posłowicach w 1943 zorganizowano wesele. Za zezwoleniem od Niemców zabito świnię, narobiono wędlin. Do jednego z domów naschodziło się gości i wszyscy jedli i się miło bawili na podwórzu, do czasu.
Na motorze przyjechało dwóch niemieckich żandarmów. Nic nie mówiąc stanęli obok tańczących i przyglądali się. Z początku goście się zaniepokoili nieproszonymi gośćmi, podano im kieliszki z wódką, ale nie chcieli pić. Stali i przyglądali się, a skoro tak to goście zajęli się sobą i przestali na nich zwracać uwagę. Ktoś z tańczących zawadził o jednego z Niemców i uderzył go. Przeprosił go zaraz ale Niemiec odpowiedział coś co nikt nie zrozumiał i obaj Niemcy wyszli, odjechali motorem. Wesele trwało dalej. Jeszcze tego samego dnia pod zagrodę z weselem podjechała żandarmeria, okrążyła wszystkich i aresztowano wszystkich obecnych na weselu z parą młodych włącznie. Wszystkich wywieziono do Kielc i osadzono w więzieniu. Do domów nigdy nie wrócili. Nikt nie wiedział za co tych ludzi aresztowano i co Niemcy z nimi zamierzają zrobić. Życie na wsi dalej jakoś się toczyło, przez las z Posłowic do Kielc ludzie chodzili z żywnością którą w mieście handlowano. Tak chodziła też Franciszka Kumor kobieta mocno uparta i odważna. Kiedyś będąc już w lesie blisko Stadionu Kieleckiego zauważyła grupę Niemców przy samochodach ciężarowych. W pobliżu stał stolik przy nim Niemiec podawał wódkę innym mundurowym Niemcom. Co jakiś czas z samochodów wywlekali ludzi, po kilku i prowadzili w las nad wykopane wcześniej doły. Słychać było strzały i ci sami Niemcy wracali po następnych. Gdy zabili już pewną grupę ludzi, z innego samochodu w pojemniku wynosili proszek którym posypywali zabitych. Po posypaniu wódka i znów wywlekali ludzi z samochodów. Ludzie przeznaczeni do rozstrzelania byli przeważnie pobici i zmęczeni, nie zdolni do ucieczki. Na śmierć prowadzono ich w ubraniach które mieli przy aresztowaniu. Franciszka przyglądała im się jakiś czas i czym prędzej uciekła. Na szczęście nikt jej nie zauważył a las znała bardzo dobrze. Wracając z Kielc do domu pomyślała zajrzeć w miejsce gdzie widziała Niemców. Tych już nie było za to widziała zasypane doły. W wielu miejscach ziemia jeszcze się ruszała bo Niemcy nie zawsze dobijali postrzelonych i zakopywali jeszcze żywych. Zauważyła też wystające z ziemi strzępy ubrań co dawało do myślenia że nie zakopano ich głęboko. W śród tych wystających skrawków ubrań była też koronka z ślubnej sukni. Co się stało z weselnikami, to już się wieś dowiedziała.

W lesie na stadionie Niemcy od początku okupacji rozstrzeliwali ludzi trzymanych w Kieleckich więzieniach. Byli to zarówno żołnierze armii Polskiej, partyzanci nauczyciele, duchowni i zwykli prości ludzie. Do końca 1940 r zamordowano ich ok 4 tysięcy, do końca wojny prawdopodobnie ok 20 tysięcy. Po wojnie przeprowadzono ekshumację i część zamordowanych przeniesiono na cmentarz partyzancki. Część grobów została nie ruszona do dziś. W ich pobliżu postawiono betonowy pomnik z orłem i dziurą symbolizującą postrzał

print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *