Hitler w Kielcach

Na początku wojny w 1939 r Hitler odwiedził Kielecczyznę. Jak dokładnie to było dokładnie nie wiadomo, wszytko było zakrywane przed wrogami Niemców a historycy do dziś się spierają o szczegóły tym bardziej ze w okół tego wydarzenia urosło kilka legend.
9 IX 1939 r Hitler samolotem przyleciał do Białaczowa pod Opoczno. Wylądował na polowym lotnisku i po przywitaniu się z żołnierzami wyruszył w swą trzecia już wyprawę po Polsce w której toczył wojnę. Z Białaczowa pojechał do Końskich. Na ulicach witany przez tłumy żołnierzy odwiedził pałac Tarnowskich. 10 IX odwiedził Kielce. Gdzie spędził noc 9 na 10 września. Nie wiadomo, być może nocował w Końskich. Jedna z utworzonych potem legend mówi ze Hitler ze swym sztabem przejechał trasę Końskie – Kielce i w miejscowości Mniów omal nie zginął. W okolicach toczyły się jeszcze walki z wojskiem Polskim, ryzyko napotkania zagubionych Polskich oddziałów było bardzo duże. W miejscowości Krasna Polscy żołnierze odparli Niemiecki atak i ruszyli do kontrataku. Natarcie Polskie było tak silne że Niemcy wpadli w panikę i pościg za Niemcami trwał długo. Polacy gonili Niemców ile tchu mieli i tak popędzili uciekających do Mniowa. Akurat wtedy przez Mniów miał przejeżdżać ze sztabem Hitler w drodze do Kielc. Polscy żołnierze nie mieli już sił dalej gonić a na strzał z karabinu było zbyt daleko by wyrządzić Niemcom jakąś szkodę. Hitler bezpiecznie dojechał do Kielc. Ile w prawdy w tym zagrożeniu życia Hitlera, raczej nie wiele. Polski Kontratak w Krasnej był ale w innym czasie niż Hitler miał jechać przez te tereny, a gdyby nawet natknął się na Polskich żołnierzy to ci wiedząc o Hitlerze mimo zmęczenie raczej by tego tak nie przepuścili. W samych Kielcach Niemcy specjalnie przygotowali miasto na wizytację. Mieszkańcom zabroniono wychodzić domów pod karą śmierci. Na skwer obok katedry przetoczono zniszczoną pod Kielcami Polską tankietkę TKS. Miała świadczyć o zaciętości walki i zwycięstwie Niemieckiej armii. Na placu przed pałacem Biskupim gdzie Hitler miał się zatrzymać złożono zdobyty na Polakach sprzęt woskowy. Stosy karabinów i dwa samochody Pancerne. Hitler któremu towarzyszył Himmler przyjechali pod pałac biskupi. Hitler chciał odwiedzić w pałacu sanktuarium Marszałka Piłsudskiego. Miał do niego wielki szacunek i celowo a może przy okazji odwiedził to miejsce. Gdy wysiadał z samochodu urwał klamkę drzwiczek co Hitler wziął za złą wróżbę i zrezygnował z noclegu w Kielcach. Po wizytacji Pałacu odwiedził Kieleckie więzienie gdzie urządzono tymczasowy obóz jeniecki. W śród jeńców wmieszano kilku Niemców, żołnierzy lub dywersantów Niemieckich przebranych w mundury Polskie. Na widok Hitlera powstali partyjnie pozdrowili Hitlera i zgłosili chęć wstąpienia do Wehrmachtu. „Ochotników” wyprowadzono a pozostałych jeńców trzymano jeszcze kilka dni w obozie do czasu prowokacji z bryczką. Zebranych przy więzieniu jeńców 19 IX stratowano końmi tworząc zamieszanie. Pilnujący jeńców strzelali do każdego kto próbował się podnieść z miejsca. W ten sposób zabito kilku żołnierzy, wielu raniono. Oficjalnie uznano to za próbę ucieczki i jeńców przeniesiono do starych koszar pod górą Telegraf gdzie zorganizowano nowy obóz jeniecki Stalag 380. W stalagu początkowo byli żołnierze Polscy a od 1941 Rosjanie
Hitler po wizytacji więzienia wsiadł znów do swego samochodu i pojechał do Masłowa na lotnisko skąd odleciał do swej kwatery. Tu znów utworzyła się legenda o Hitlerze podróżującym po Kielecczyźnie. Według niej Hitler z Kielc pojechał na Św Krzyż gdzie miał złożyć wieniec w jednej z cel więzienia, w miejscu gdzie kilka dni wcześniej Polscy policjanci rozstrzelali złapanych Niemieckich dywersantów. W rzeczywistości Św Krzyż, Św Katarzynę i Łączną wizytował Hans Frank ale w późniejszym czasie w 1940. Miejsca podobnie jak dla Hitlera specjalnie przygotowano by bezpieczne były. Klasztor w Św Katarzynie udekorowano gałązkami jedliny a Frank po zwiedzeniu klasztoru złożył ofiarę na kościół banknotem 500 zł.. Potem samochodami pojechał do Łącznej gdzie odwiedził cmentarz poległych żołnierzy Wehrmachtu. Za Podróżującym Hitlerem poruszały się różne grupy propagandowe w tym reżyserka filmów Leni Riefenstahl która chciała uchwycić każdy moment pobytu wodza. Spóźniła się kilka dni i nakręciła krótki film z Końskich, zrobiła też zdjęcia. W czasie jej pobytu w Końskich doszło do strzelaniny na ulicy. W mieście wprowadzono już godzinę policyjną. Miał być spokój a tym czasem ktoś ostrzelał Niemieckich żołnierzy. Była to najprawdopodobniej prowokacja Niemiecka jaką często Niemcy robili podczas obu wojen światowych. Za rzekome ostrzelanie żołnierzy na zajętym terenie rozstrzeliwano mieszkańców a czasem i niszczono miejscowość. Tym razem w strzelaninie zginęło kilku żołnierzy. W nerwowej sytuacji złapano pierwsze napotkane osoby. Byli to sami Żydzi. Czy celowo wybrano tylko Żydów, nie wiadomo. Tych Żydów oskarżono o mord na Niemieckich żołnierzach i nakazano gołymi rękami kopać zabitym groby. Opieszale to szło a zdenerwowani Niemcy zdecydowali się ich rozstrzelać. Ujęła się za nimi reżyserka Lenii mimo jej protestów Żydów rozstrzelano w bramie w pobliżu kościoła. Zabitych Niemców pogrzebano na placu kościelnym, groby się nie zachowały. Po rozstrzeniu Żydów w miejscu ich śmierci po wojnie umieszczono pamiątkową tablicę.

print