Muszę pozbierać myśli na kartkach papieru porozrzucane,

zebrać wszystko i złożyć w jedną całość,

aby nabrało to głębszego sensu i było zrozumiale dla innych mniej lotnych.

Bo przecież dywagacje też mają swoją małą i byle jaką rację.

Tak więc zaczynam.

Już mnie dopadli i już mnie mają, zaraz i teraz pięściami i kopniakami przesłuchają.

Będę mnie katowali i może zabiją, ale to by było zbyt proste dla nich, choć oni tak prymitywnie prości.

Kości połamią, zęby wybiją czy to wytrzymam sam tego nie wiem, ale dla Polski to wszystko zniosę.

Nikt nie urodził się bohaterem i strach jest wiecznie z nami, walczymy z nim i z naszymi oprawcami i katami.

Czekam końca tej swojej udręki, może Bóg się zlituje i zakończy mój żywot strzałem w tył głowy dla ukochanej Polski.

Kaci mordercy nie mają odwagi strzelać nam w głowę patrząc prosto w oczy.

Tylko tchórze tak załatwiają sprawę, gdy do nas strzelają. Co będzie z moimi dziećmi, co im powiedzą, bo dla bezpieki jesteśmy bandytami.

Co o nas powiedzą potomni, czy tak, jak teraz wszyscy się boją, widać są prawdy niewygodne i trudne do powiedzenia.

Czy nie zapomną i ze strachu się wyprą, czy kłamstwo stanie się prawdą tak, jak teraz, szpicle i szubrawcy będą górą wbrew wszelkiej logice i prawdzie historycznej.

A bohaterowie zostaną w dołach śmierci skrzętnie ukrytych przez bandziorów z bezpieki.

Dzisiaj dochodzi się do prawdy w białych rękawiczkach, a nas mordowali z uśmiechem na ustach i dla przyjemności brudnymi łapami, nie potrzebowali rękawiczek oprawcy czerwoni.

Nic tak nie boli, jak być katowanym przez swojego, który pracuje dla wrogów Polski, plugastwa i ścierwa czerwonego.

Leżę już w dole między swoimi, mój czas się skończył i cała udręka, kaci i mordercy są górą,

a my tu w dole śmierci zakatowani z połamanymi kośćmi i zamordowani strzałem w tył głowy czekamy na sprawiedliwość, tak długo czekamy.

Za swoje bohaterstwo dostaliśmy kule w tył głowy i dół pogrzebowy zamaskowany przed potomnymi.

A dranie, mordercy, sadyści, szpicle, renegaci, zaprzańcy, szubrawcy i kaci brylują, jak kał w klozecie i myślę głupcy że są w wielkim czerwonym świecie.

Matko! – opowiedz moim dzieciom o mnie i o Polsce, żołnierzach Wyklętych Niezłomnych walczących o nią.

Dla niej ginęli jej przysięgali, bo tak bardzo ją, tę Polskę, kochali, pokochali nie tylko dla siebie, ale dla następnych, przyszłych pokoleń Polaków. AMEN.

Uszanować chciałbym Niebo Ziemi czoła skłonić, ale człowiek jam niewdzięczny, że niedoskonały… Czesław Niemen.

Kielce, 7 marca 2016. Zbyszek Chodacki(Bohatyrowicz-Thużewski).

print