Duch Milicjanta.

Do dziewczyny w Korzecku pod Chęcinami przychodził kiedyś milicjant. Dziewczyna mu się podobała i myślał milicjant się z nią ożenić. Ale dziewczyna nie chciała wychodzić za milicjanta. Gdy milicjanta dziewczyna odrzuciła, ten załamał się i któregoś dnia zaginął. Wyszedł ze swego posterunku i nigdy nie wrócił. Wieczorem dnia, kiedy to się stało, w porze, gdy rodzina dziewczyny kładła się spać usłyszano głośne szczekanie psów. Krótko potem słychać było stukot podkutych butów na drodze. Milicjant chodził w poniemieckich podkutych butach, więc rodzina spodziewała się nadejścia milicjanta. Dziwna była tylko pora, bo wieczorami zwykle nie przychodził. Kroki słychać było coraz wyraźniej aż furtka na podwórze się otwarła i jak zwykle z głośnym trzaskiem się zamknęła. Potem kroki słychać było już na podwórzu a pies przy budzie szczekał potem wył i skamlając schował się do budy.

Już się miał ktoś podnieść z łóżka by iść otworzyć, bo drzwi były zamknięte na noc od środka na zamek i dodatkową stalową sztabą, ale drzwi same się otwarły i ktoś stukając podkutymi butami wszedł do sieni a potem dalej w korytarz. Domownicy zamarli nadsłuchując a wchodzący szedł dalej przez korytarz, pokój do łóżka gdzie spała dziewczyna. Ta zasłonięta kotarą, przerażona obróciła się do ściany a przybyły odsunął kotarę i zatrzymał się nad leżącą dziewczyną. Słyszała jego ciężki oddech, ale żadnych słów. Przybyły postał chwilę nad dziewczyną zasunął z powrotem kotarę i słychać było znów, że wychodzi. Kroki w pokoju, na korytarzu, zamykające się drzwi wejściowe, znów wyjący pies, kroki do furtki trzask jej otwierania i zamknięcia i dalej na drodze i potem już cisza. Następnego dnia było wiadomo, że z milicjantem stało się coś złego, ale nikt nie wiedział, co i gdzie się wydarzyło. Tydzień po jego zaginięciu ktoś idąc przez las z Korzecka do Podzamcza Chęcińskiego poczuł okropny smród i odnalazł milicjanta wiszącego na drzewie. Powiesił się na własnym pasie. W upale i w leśnych warunkach ciało zaczęło się szybko rozkładać i zalęgły się w nim robaki. Gdy go odcinano z otwartych ust wysypywały mu się bryłki białych larw much. Szybko zapakowano ciało w trumnę i jeszcze tego samego dnia zakopano na cmentarzu w Chęcinach.

 print
print
Komentarze