Podczas Wojny o Inflanty flota Szwedzka admirała Jacoba Gotberga kilka razy zapuszczała się na Zatokę Gdańską. W sierpniu 1603 r Szwedzki desant spalił starą wieś Oksywie mordując mieszkańców, okręty napadały na statki kupieckie wypływające z Gdańska. Którym statkom nie udało się uciec zostawały zatopione lub uprowadzone do Szwedzkich portów. Zadawano tak duże straty, zaczęto nawet wdzierać się w ujście Wisły. Tym czasem Starosta Pucki Jan Weyher zbierał siły do odparcia napastników i do 1605 r udało mu się utworzyć niewielką flotę ze zdobycznych Szwedzkich statków kupieckich. Do tego miał nieco wojska lądowego. Latem 1606 znów flota Szwedzka w sile 7 okrętów przypłynęła pod Gdańsk ale w porcie zastali już gotowe do walki Polskie okręty. Do walki nie doszło, Szwedzi się wycofali nie wysadzając nawet planowanego desantu pod Helem. Kolejny raz przypłynęli Szwedzi w październiku 1606 r ale eskadra Jana Weyhera była lepiej przygotowana do walki. 12 polskich okrętów stanęło wzdłuż Mierzei Helskiej a na lądzie ustawiono kilka baterii artylerii i muszkieterów celujących pomiędzy Polskimi jednostkami. Szwedzi przypłynęli w sile 19 okrętów i po wejściu na Zatokę ostrzelali Polskie okręty. Planowano je zniszczyć bądź podejść do abordażu i zdobyć. Polacy odpowiedzieli skutecznym ogniem artylerii z okrętów i lądu na tyle skutecznie że Szwedzi się wycofali na pełne morze porzucając dalsze ataki.

print