Opowiadania i legendy

Wielki Dzik

Pojawił się w lasach chęcińskich jeszcze przed I wojną światową i napędził wiele strachu osobom które go spotkały. Wielki dzik zjawiał się zawsze niespodziewanie a podejść się nie dawał, był bardzo czujny i ludzi unikał. Za to w uprawach robił szkody jak po przejściu huraganu. Dziś pewnie jego wyczyny przypisano by kosmitom. Próbowano wiele razy go upolować, ale zawsze obławy się nie wiodły. Kiedyś grupa Żydów jadąca wozem z Chęcin do Małogoszcza spotkała go koło Jedlnicy. Dzik niespodziewanie wypadł na drogę, prosto z lasu przed konie ciągnące wóz. Konie stanęły dęba, a podróżujący. Dzik bądź, co bądź – świnia, zwierze nie czyste. Żydzi wpadli w panikę i narobili dużo krzyku i rozbiegli się po łąkach. Ich krzyk i spłoszone konie wystraszyły też dzika, który i tak już czegoś w lesie spłoszony, zawrócił z powrotem i przeszarżował całe Grzywy Korzeckowskie na drugą stronę pod Podzamcze gdzie spotkał znów grupę podróżnych. Ci też wystraszeni jednak zapanowali nad sobą, jeden z nich mając przy sobie rewolwer wystrzelił do dzika. Nie trafił go a dzik przerażony znów zawrócił i zniknął w lesie. Mówiono o nim że ma wielkie przekrwione oczy, kły jak słupy telegraficzne a sam jest wielki jak ciele a może nawet jak koń! W karczmach opowieści rosły i stawały się głównym tematem. Carscy żandarmi zaczęli podejrzewać jakąś prowokacje. Próbowali się dowiedzieć czy to nie jest czasem ktoś przebrany za jakiegoś potwora. Ale każdy zgodnie mówił że to zwierze z krwi i kości jedynie rozmiarów nienaturalnie wielkich. Do tych rozmiarów dodano iskry buchające z pyska, oczy nienawistnie patrzące na spotkaną osobę, nogi z twardymi racicami zdolnymi rozłupać kamienie brukowe. Niesamowity dzik jednych straszył, innych bardzo ciekawił. Nawet ci którzy w jego istnienie nie wierzyli zaczęli się interesować rozwijającą się legendą. Doszło do tego że zaczęli przyjeżdżać ochotnicy którzy by go chcieli jeśli nie upolować, to chociaż zobaczyć. Nie zwykłe zwierze mogłoby być powodem dużej sensacji na cały kraj. Zjechało się wielu dziennikarzy i fotografów a dzik jak na złość gdzieś przepadł jakby się pod ziemię zapadł. Nie pomagało tropienie z psami, dzika nie było.

Minął dłuższy czas, emocje opadały. Zawiedzeni poszukiwacze przygód wracali w swoje tereny a tym czasem, dzik znów sie pojawił i tym razem z gorszym skutkiem. Dzik wypadł na pole gdzie pracowała grupa ludzi przy żniwach. Ludzie wpadli w przerażenie a dzik zaatakował najbliższą osobę. Koszącego chłopa stratował tak że omal nie zabił. Postanowiono rozprawić się z dzikami w okolicy licząc że dopadnie się i tego niezwykłego. Jeszcze raz zjechało się wielu myśliwych. Znów zrobiono obławę, zabito kilka dzików ale żaden nie był ani wielki ani straszny. Dziki w normalnych rozmiarach. Następnego dnia dzik olbrzym zniszczył część ogrodzenia przy karczmie na Podzamczu Chęcińskim. Leśnicy oglądający ślady stwierdzili że dzik był na pewno i rzeczywiście był duży, ale nie aż tak jak to przy kuflach opowiadano. Ruszyły w las piesze patrole a obrzeży lasów wieczorami zaczęli pilnować konni. Ogłoszono apel do kłusowników, że jeżeli któryś dzika zabije nie poniesie żadnej kary ani za jego zabicie ani za poprzednie nie legalne polowania. Dwóch kłusowników nawet zwolniono z chęcińskiego więzienia. Początkowo efektu nie było. Aż w końcu we wsi Korzecko udało się dzika przyłapać. Dzika zobaczył pod lasem kozak. Dzik spłoszony pobiegł wzdłuż lasu a kozak na koniu za nim i gdy nadarzył się odpowiedni moment kozak dzika zastrzelił z karabinu. Martwego dzika zabrano do Chęcin a potem do Kielc gdzie go obejrzeli specjaliści od dzikiej zwierzyny. Dzik był naturalnym zwierzęciem ale niebywale przerośniętym. Waga jego dochodziła podobno do 250 kg Oczy jego nie były nie naturalne. Były jak każdego innego dzika a kły miał wielkie i za bardzo przerośnięte a tak bardzo, że wyrosły zakrzywione wbiły sie dzikowi w jego własne podniebienie i zwierze z tego powodu wyraźnie cierpiało. Już dawno należało go zastrzelić i przerwać jego cierpienie. Nie wiadomo było, co spowodowało jego tak wielkie rozmiary. Po oględzinach dzika zabrano do Petersburga gdzie prawdopodobnie po wypreparowaniu trafił do Ermitażu jak wiele innych podobnych osobliwości.

 

More from Opowiadania i legendy

Duch Milicjanta.

Do dziewczyny w Korzecku pod Chęcinami przychodził kiedyś milicjant. Dziewczyna mu się podobała i myślał milicjant się z nią ożenić. Ale dziewczyna nie chciała wychodzić za milicjanta. Gdy milicjanta dziewczyna odrzuciła, ten załamał się i któregoś dnia zaginął. Wyszedł ze … więcej …..

Wilk z Bodzentyna

Był dawno temu w Bodzentynie żołnierz z załogi Bodzentyńskiego zamku który upatrzył sobie dziewczynę mieszkającą pod lasem. Była czarownicą o czym później się dowiedział. Odwiedzał ją w każdą wolną chwilę i spędzał z nią każdy wolny czas. Tak się w … więcej …..

Diabeł rolnikiem

Koło Daleszyc chłop pole orał. Zobaczył go Diabeł i zaciekawiony przysiadł w pobliżu przyglądając się z zaciekawieniem. Spodobało mu się rolnictwo i zaproponował chłopu współpracę. Razem będą sieć i orać, pieniądze zarobione będą dla chłopa a z Diabłem podzieli się … więcej …..

O Diobłach

O ile Czarownice zajmowały się pożytecznym zajęciem przeważnie zielarstwem choć nie raz i gusłami które nie zawsze na dobre wychodziły ludziom to Diabły były najczęściej lenie, łaziory nicponie. Bywały nie raz obdarzone talentem artysty lub rzemieślnika ale z lenistwa zaniedbywały … więcej …..

Hełm niemiecki

Pewien geolog wybrał się nad Nidę na Wilkomiję obadać tamtejsze skałki. Teren bardzo piękny i ciekawy więc oprócz skałek geologa zainteresowała okolica Wilkomiji. Wędrując tak doszedł do wsi Bizoręda. Tam na jednym z podwórek zobaczył niemiecki hełm Pikielhaube służącym za … więcej …..

Turkowe Pole

Jesienią 1914 r w Leszczynach koło Kielc doszło do krwawej bitwy między wojskami Rosyjskimi i Austro Węgierskimi. Po obu stronach walczyli Polacy często wcześniej zaciągnięci do wojska miejscowi chłopi. Tak że dochodziło do bratobójczych starć. Oprócz Polaków podobno walczył tu … więcej …..