Kościół, rodzina i państwo jako czynniki wychowawcze.

O tym, że działalność wychowawcza pociąga za sobą wielką odpowiedzialność, nie trzeba chyba przypominać. Ale właśnie przekonanie, że ta odpowiedzialność
ciąży na nas, powinno skłaniać do jak najbardziej poważnego traktowania tej sprawy. Dziś ta dziedzina życia na wiele jest narażona niebezpieczeństw,każda ideologia i każdy kierunek, o ile chce sobie przyszłość zapewnić, przede wszystkim sięga do młodzieży, aby ją na swój sposób urobić. W wielu państwach widzimy tę walkę o duszę młodzieży, bo musi być walka tam, gdzie są różne programy. A skoro są – różne i skoro zwalczają się wyraźnie, albo przynajmniej różnią między sobą , to jasne jest, że ich wartość jest różna . I dlatego tern pilniej trzeba do zagadnienia
wychowania młodzieży podchodzić , aby na słusznych je oprzeć zasadach. Tym pilniej trzeba się wsłuchiwać w naukę Kościoła, aby mając w niej niezawodny drogowskaz, móc wszelkie niebezpieczeństwa dostrzec i odpowiednio się przed niemi uchronić. Kościół swoje zasady głosi w encyklikach, opierając je na prawdach nauki Chrystusa i na zdobyte m wiekową w tej dziedzinie pracą doświadczeniu. Stanowią one syntezę, w której wszytko, co podstawowe, ważne i słuszne znajduje uwzględnienie. Ta zupełność katolickiego poglądu na wychowanie wyróżnia go z po- śród wszystkich systemów, przebrzmiałych już lub tworzonych od nowa, a wyrażających często nawet słuszne, ale cząstkowe tylko, a więc niewystarczające dążenia wychowawcze. A są i takie kierunki, które w żaden sposób nie dadzą się pogodzić z naszym katolickim stanowiskiem. Są wychowawcy, którzy mniej lub więcej otwarcie głoszą, albo cichaczem dążą do tego, żeby czynnik religijny z wychowania usunąć. My wiemy, do czego to prowadzi. Takie wychowanie bez religii, zgodne jakoby z duchem nowych czasów, z postępem i zdobyczami nauki zaprowadzono w ubiegłym wieku we Francji. Do czego prowadzi takie wychowanie bezreligijne, świeckie, albo – jak to mówią – laickie, uczą dzieje szkolnictwa
‚ francuskiego. Upływający czas przyniósł doświadczenie,które m uczeni francuscy dzielą się z całym światem, a naszą jest rzeczą i nakazem zdrowego rozsądku z doświadczeń tych korzystać w tym sensie, by wszelkie próby usunięcia religii z działalności wychowawczej w zarodku umieć zwalczyć. Otóż według ogólnie wyznawanego poglądu szkoła bezreligijna we Francji doprowadziła po 25 latach istnienia do głębokiego kryzysu moralnego, który – jak twierdzą uczeni niekatoliccy – wprowadza zamieszanie w duchowe życie Francji. Ludzie,którzy. mieli wyjaśniać drogę dowodzą, sami są bezradni, odwrócili się od katolicyzmu, ale nie znaleźli, czym go zastąpić. Jeżeli nie ma woźnicy – mówi jeden z tych uczonych – konie ciągną wóz dokąd chcą. W usunięciu wpływów religii dopatrują się sfery sądownicze francuskie przyczyny powiększenia się .przestępstw i wykroczeń przeciw moralności . W swoim czasie potwierdził  ten osąd polski minister sprawiedliwości na komisji sejmowej. W ten sposób mści się na ludziach błąd, polegający na usunięciu wychowawczych uprawnień Kościoła w dziedzinie wychowania. Jeśli jednak zgubne były następstwa bezreligijnego wychowania młodzieży we Francji, to tym bardziej katastrofalne musiały się okazać „reformy” sowieckie, w tej dziedzinie przeprowadzone. Rosja sowiecka podstawą swego programu uczyniła walkę z religią. O tym więc, aby dopuścić w wychowaniu wpływ religii mowy być nie mogło. Ale nie dość na tym Rosja weszła na drogę najskrajniej pojętego monopolu państwa w wychowaniu. Tam nie tylko religia i Kościół, ale nawet rodzina nie jest uważana za czynnik, którego rolę należy w wychowaniu uwzględnić. Dziecko od lat najwcześniejszych ma pozostawać pod opieką państwa, jemu tylko służyć i jemu tylko ufać. Chociaż to hasło oderwania dzieci od wpływu wychowawczego rodziny nie było w Rosji w pełni urzeczywistnione ze względu
na brak środków, działało jednak na umysły i doprowadziło do tego niebywałego w dziejach świata zjawiska, że tysiące dzieci stał o się postrachem społeczeństwa, bo ich nikt nie wychowuje, a więc wychowuje je grono nieznanych wychowawców: na ulicach i w spelunkach i w więzieniu.
Tak więc widzimy, że złe musi przynieść skutki pominięcie Kościoła i rodziny w dziedzinie wychowania. Państwo samo nie może tej funkcji spełnić, potrzebne jest współdziałanie trzech czynników: Kościoła, rodziny i Państwa i dopiero uwzględnienie i wzajemne uzupełnianie się w pracy tych -trzech czynników zapewni  dobre wychowanie młodego pokolenia. Państwo nie może
i nie ma prawa przywłaszczać sobie monopolu na wychowanie, a obowiązki swoje w tej dziedzinie winno harmonii nie dzielić z tymi czynnikami, które również są do tego powołane. Ograniczenie ich wpływu musi przynieść te skutki, jakie obserwowano we Francji i jakie widzimy w Rosji Sowieckiej.

 

źródło  Głos katolicki 1938

print

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *