Sprawa Kestnera – Strzały w alei Emanuela

 

NIEDZIELA, 3 MARCA 1957 R. ZBLIŻA SIĘ PÓŁNOC. ALEJĄ EMANUELA W TEL AVIVIE  SUNIE CICHO SAMOCHÓD OSOBOWY MARKI „HENRY J”. ZATRZYMUJE SIĘ PRZED DOMEM OZNACZONYM NUMEREM 6.

Z auta wysiada starszy mężczyzna o twarzy gniewnego proroka. zamyka kluczykiem drzwi wozu. W tym momencie zza drzewa wychodzi jakiś człowiek, lustruje szybko słabo oświetloną ulicę. P1160922Pusto. Cicho. Spokój. Człowiek zza drzewa pod-chodzi do człowieka z auta. — Doktor Kastner? — pyta. — Tak — pada odpowiedź. — O co chodzi? Człowiek zza drzewa wyszarpuje z kieszeni rewolwer. Ciche klaśnięcie. Niewypał. Dr Kastner rzuca się do ucieczki. Biegnie w głąb ciemnej uliczki. Zamachowiec ponownie naciska spust rewolweru. Huk strzału. Uciekający biegnie dalej. Pudło. Jeszcze sekunda… następny, strzał sięga celu. Pocisk uszkodził śledzionę i utkwił w klatce piersiowej. Uciekający pada. Zamachowiec znika w mroku. O godzinie 24.25 przechodzący Aleją Emanuela lekarz, dr Fiszel, znajduje na jezdni nieprzytomnego broczącego krwią człowieka. W kilkanaście minut później ranny znalazł się w szpitalu Hadassa. Mimo opieki wybitnych specjalistów, w jedenaście dni później, dr Rezso Izrael Rudolf Kastner zmarł.Rudolf Israel Kastner, also known as Rezső Kasztner (1906 – 15 March 1957),

Kim był dr Kastner? Kim był jego zabójca? Jakie były motywy zbrodni w Alei Emanuela? Część prasy izraelskiej, a także wielu działaczy rządzącej partii Mapaj moralną odpowiedzialnością za śmierć Rudolfa Kastnera obciąża do dziś Malchiela Grünwalda, hotelarza z Jerozolimy. M. Grünwald urodził się w 1881 r. na Węgrzech. Przez wiele lat był działaczem społecznym i politycznym Partii Mizrachl. Do Palestyny przybył po zajęciu Wiednia przez hitlerowców. Osiedlił się w Jerozolimie, gdzie otworzył mały hotelik. Żył samotnie, na uboczu, skromnie. Jedyne, co zostało mu z dawnych ambicji politycznych, to wydawana na własny koszt broszurka Pt. „Listy do towarzyszy z Mizrachi”. W tych listach Grünwald oskarżał, piętnował, potępiał karierowiczów, łapowników, oszustów I kacyków zajmujących w społeczności Żydów palestyńskich eksponowane stanowiska. Wielu denerwowały te dziwactwa starego Grünwalda, wielu śmieszyły, ale na ogół przechodziły one bez echa. Tak było przez 15 lat. nadszedł rok 1953. W kwietniu tego właśnie roku Malchiel Grünwald wydał swój kolejny „List do towarzyszy Mizrachi”. Oto jego treść: „Drodzy przyjaciele z Mizrachi! Odór padliny drażni moje nozdrza! Będzie to pogrzeb za wszystkimi wygodami! Trzeba wykończyć dr c.. Rudolfa Kastnera! Od trzech lat czekałem na tę chwilę, by postawić pod pręgierzem tego karierowicza, który korzysta z rabunków i morderstw Hitlera. Z powodu jego kryminalnych ajer oraz z., względu na jego współpracę z nazistami traktuję go jako niebezpośredniego mordercę moich drogich braci. Kto jest dzisiaj rzecznikiem Ministerstwa Aprowizacji? Kto jest giermkiem przywódców Mapaj? Kto skupia w swym ręku dyrekcję Prasy węgierskiej Mapaj? Kto podkreślał zawsze w prasie krajowej i zagranicznej swe zasługi dla aliji węgierskiej i zbijał kapitał osobisty z tych pochwał? Partia Mapaj umieściła Kastnera dwukrotnie na liście swych kandydatów do Kneset” (parlament izraelski —przyp. RG).

„Doktorze Kastner! W roku 1946 przybyłeś do kraju po pobycie w Szwajcarii, gdzie wesoło wydawałeś „zarobione” miliony. Po krótkim pobycie tutaj, dlaczego i na czyj rachunek wyjechałeś do Norymbergi, by wziąć udział w procesie — jako świadek obrony — Oberstrumpfahrera SS Kurta Bechera, mordercy i rabusia, który wykorzystywał naszych braci na Węgrzech i ssał ich krew? Dlaczego uratowałeś go od szubienicy, która mu się należy? Jaka gentlemeńska umowa (a raczej: zmowa zbrodniarzy) istniała między mordercą Becherem a człowiekiem, którego określam mianem kolaboranta z nazistami?” „…samego siebie chciał ratować Kastner w obawie, aby Becher nie wyjawił przed trybunałem międzynarodowym wszystkich interesów” i wspólnej pogoni za łupami…” „Prawo głosu w sprawie Kastnera należy się społecznej bezpartyjnej komisji śledczej! Wymaga tego nasz dług w stosunku do ofiar! Kastner musi zostać wymazany z mapy społecznej politycznej. Nie skreślimy tego żądania z porządku dziennego dopóki nie zostanie spełnione. Malchiel Grunwald”.

List ten wywołał w Izraelu burzę. Był to bowiem atak nie tylko na Kastnera. Było to straszliwe w swojej wymowie oskarżenie rządzącej partii Mapaj. której Kastner był działaczem, a także działającej w czasie II wojny światowej w Palestynie Agencji Żydowskiej, kierownictwa ruchu syjonistycznego z okresu wojny, a więc elity rządzącej Izraela. Mały hotelarz z Jerozolimy, uważany powszechnie za dziwaka i pieniacza, rzucił wyzwanie potężnej partii dzierżącej władzę w Izraelu, a także przywódcom światowego ruchu syjonistycznego. Jak zareagował na oskarżenie dr Kastner? Jak zareagowali jego mocodawcy? W dniu 25 maja 1953 r., a więc w dwa miesiące po ukazaniu się w „Listach do towarzyszy z Mizrachi” artykułu w sprawie Kastnera, prokurator wnosi z urzędu akt oskarżenia przeciwko Malchielowi Grünwaldowi do Sądu Okręgowego w Jerozolimie o oszczerstwo i zniesławienie dr. Izraela Rudolfa Kastnera. Proces rozpoczyna się 1 stycznia 1954 r. Początkowo, mimo iż część prasy jest przeciwko Kastnerowi, panuje powszechne przekonanie, że Kastner uzbrojony w całą potęgę stojącej za nim władzy zmiażdży samotnego, starego dziwaka. Kastner ma za sobą nie tylko siłę i autorytet państwa, partii Mapaj, elity syjonizmu. Ma także do dyspozycji całą plejadę świadków, którzy są żywymi dowodami jego mądrości, bohaterstwa, rozwagi i ofiarności. Jest przecież człowiekiem, który uratował, wyrwał z rąk, krwawego Eichmanna, 1200 żydowskich dusz, elitę węgierskiego żydostwa. Ci uratowani to jego podstawowy atut. Stając przed sądem, jako główny świadek oskarżenia. mówi Kastner właśnie o tych uratowanych. Czy nie jest to bohaterstwo? Czy dr. Kasterowi nie należy się za ten niezwykły czyn wieczna sława i pamięć potomnych? Lecz oto pada pytanie: jaką cenę zapłacił dr Kastner za uratowanie tego tysiąca? Malchiel  Grünwald  odpowiada: ceną była męczeńska śmierć w komorach gazowych Oświęcimia ponad pół miliona Żydów węgierskich, Grünwald twierdzi: Kastner współpracował z Eichmannem w dziele eksterminacji ponad 500 tysięcy Żydów węgierskich za cenę uratowania tysiąca dwustu, w tym wszystkich swych krewnych i przyjaciół. Proces trwa dziesięć miesięcy. Przewodniczy sędzia dr Benjamin Hallem (ten sam, który później sądzi; Eichmanna). Oto leży przede mną protokół tego procesu, ponad dwa tysiące stron maszynopisu. Mam także wyrok, którego motywacja wypisana Jest na 274 stronach. Akta sądowe opatrzone są numerem 124 53. Te dwa dokumenty, protokół z rozprawy I wyrok, zawierają właściwie całą sprawę dr. Izraela Rudolfa Kastnera, sprawę niesłychanej perfidii zbrodniarza, który był przez wiele lat mężem zaufania dzisiejszych władców Izraela, reprezentantem Agencji Żydowskiej na Węgrzech, duchowym przywódcą węgierskich Żydów. Te dwa  na zawierają także wstrząsającą prawdę o śmierci 500 tysięcy żydów węgierskich. Na tych dwu dokumentach oprę ogólna relację o zbrodni, która nie ma sobie równej w dziejach ludzkości

Eichmann_AdolfW DNIU 19 MARCA 1944 R. wojska hitlerowskie wkraczają na  Węgry. Tego samego dnia zjawia się w Budapeszcie specjalna jednostka-SS tzw. Judenkommando w sile 150 esesmanów. Przyjeżdża także szef wydziału 4-B RSHA Adolf Eichmann wraz ze swym sztabem Węgry były do tego czasu ostatnim azylem Żydów na terytorium okupowanej przez Niemców Europy. Zadanie Eichmanna brzmiało: zlikwidować 800 tysięcy Żydów węgierskich. Stu pięćdziesięciu morderców stanęło naprzeciw 800 tysięcy. A tymczasem czas Armia Radziecka stanęła u Podnóża Karpat. Trzecia Rzesza pękata w szwach. Eichmann doskonale zdaje sobie sprawę, że silami Judenkommando w żadnym wypadku nie uda mu się przetransportować do Oświęcimia 800 tysięcy ludzi. Eichmann wie, że w wypadku najmniejszej próby oporu ze strony owych setek tysięcy cała Jego akcja spali na panewce. Ale Eichmann Jest nie tylko zimnym posłańcem śmierci, jest także znawcą problemu żydowskiego. To on właśnie już w 1937 roku zwerbował do współpracy z SD Polkesa, przywódcę Hagany (organizacja bojowa Żydów palestyńskich). Eichmann – Jest Pewny, że na Węgrzech także znajdzie się jakiś Polkes. Nie mylił się. Natychmiast po przybyciu Judenkommando do Budapesztu dr Izrael Ritdolf Kastner, wiceprzewodniczący Federacji Syjonistycznej Węgier,dyrektor powstałej w 1943 r. w Budapeszcie Rady Pomocy ocalenia, nawiązuje kontakt z Eichmannem oraz jego pomocnikiem Krumeyem, Wislicenym i Stokerem. Rozpoczynają się wstępne przetargi. Eichmann mówi: „Nie chcę tutaj drugiej Warszawy”. Kastner gorliwie przytakuje. On także nie chce drugiej Warszawy. Co do tego obaj są zgodni. Początkowo Kastner proponuje Wiśliceny’emu  2 miliony dolarów w zamian za zaniechanie akcji likwidacji Żydów węgierskich. W dniu 5 kwietnia 1944 r. Whiliceny, w rozmowie z Kastnerem i Jego współpracownikiem Joelern Brandtem, przyjmuje propozycje uzależniającą jej realizację od zgody swych władz nadrzędnych. W tym samym czasie rusza pełną parą koncentracja Żydów gromadzenie ich w gettach. Akcja ta prowadzona jest etapami od rejonów karpackich na północy, następnie obejmuje południc kraju, aż wreszcie w połowie czerwca dochodzi do Budapesztu. Przez cały ten czas Kastner ściśle współpracuje z Judenkommando w sprawnym i bezkonfliktowym wykonaniu tego wstępnego etapu akcji zagłady. Przyjęcie oferty 2 milionów dolarów za życie 800 tysięcy ludzi nie wstrzymuje koncentracji Żydów w gettach. Ostatecznie Jednak umowa zostaje zmieniona. Zamiast 2 milionów dolarów ,Eichmann żąda 10 tysięcy ciężarówek gwarantując, że nie będą one użyte na froncie zachodnim, dwa miliony skrzyń mydła, dwieście ton herbaty i dwieście ton kawy. Kastner akceptuje tę propozycję. Jego zastępca Jod Brandt, zaopatrzony w paszport przez Eichmanna, jedzie do Palestyny, aby za pośrednictwem Agencji Żydowskiej uzyskać owe 10 tysięcy ciężarówek od aliantów. Misja Brandta także nie wstrzymuje ani na chwilę przygotowań do zagłady. Tymczasem Brandt zostaje aresztowany przez żandarmerię brytyjską w Syrii i nie wraca  do Budapesztu w ciągu 14 dni, jak to było umówione. Jednocześnie dobiega końca koncentracja Żydów w gettach. Odbyło się to w idealnym porządku i spokoju. Rada Pomocy i Ocalenia oraz prowincjonalni przywódcy syjonistyczni zgodnie z zaleceniem Kastnera czuwali, aby nic nie zakłóciło tego spokoju i porządku. Zapewniali oni, że Żydom nie stanie sit żadna krzywda, że zostaną przewiezieni do nowych miejsc osiedlenia na terytorium Węgier. Masy żydowskie wierzyły swym przywódcom. Po zgromadzeniu Żydów w gettach rozpoczął idę następny akt dramatu wywózka do Oświęcimia. Zanim jednak to nastąpiło między Eichmannem i Krumeyem a Kastnerem zawarty zestal nowy układ. Uknuty został potworny spisek zbrodniarzy mający na celu zagładę setek tysięcy niewinnych ludzi. W zamian za pomoc w dostarczeniu do komór gazowych owych setek tysięcy, Eichmann obiecał Kastnerowi, że zezwoli na emigrację 600 prominentów, których listę Kastner sporządzi według własnej woli. Sześciuset za 800 tysięcy! Tak powstał obóz uprzywilejowanych. Wybrańców zgromadzono w jednym miejscu i zapewniono im luksusowy byt. Maszyna śmierci ruszyła. Pierwsze transporty do Oświęcimia odjechały w połowie maja 1944 r. Potem wywożono codziennie po 12 tysięcy ludzi. Wsiadali do pociągu spokojnie i bez obaw. Nikt nie domyślał się celu podróży. Kastner i cała plejada jego popleczników sumiennie wywiązywała się ze  swych zobowiązań wobec Eichmanna. Wstrząsający obraz ogłupienia mas żydowskich i zbrodniczej perfidii przywódców przedstawiali świadkowie Maichiela Grünwalda przed sądem w Jerozolimie. Świadek Jachiel Szmueli, jeden z 18 tysięcy Żydów z miasta Clij wsiadł do pociągu 23 maja wraz z rodziną. Jest jednym z nielicznych, którzy przeżyli Oświęcim. Oto fragment zeznania J. Szmueli: Pytanie sądu: Czy stawialiście opór wsiadając do pociągu? Odpowiedz świadka: Nie, wsiadaliśmy spokojnie. Powiedziano nam, że wiozą nas do Kiner-Mizu. Przełożony getta w Ciuj, dr Balesz Anrdrel—powiedział: bracia, z miasta Klner-Mlzu będą ewakuowani wszyscy Węgrzy i my tam zostaniemy skupieni do końca wojny. Przyjmijcie to ze spokojem. Pytanie: Czy ludzie z Rady Żydowskiej, a zwłaszcza dr Josef Fischer ostrzegli was, że wiezieni jesteście do Oświęcimia? Czy słyszeliście od nich jakiekolwiek słowo o Oświęcimiu, o niebezpieczeństwie zagłady? Odpowiedź: Nie, ani słowa. Pytanie: Gdyby Fischer powiedział, że wiezieni jesteście na zagładę, czy uwierzylibyście mu? Odpowiedź: Tak. On był prezesem Gminy. Był poważnym człowiekiem. Pytanie: Czy wasz przywódca, dr Andrei Bajesz, również został wystany do Oświęcimia? Odpowiedział : Nie. On wyjechał do Szwajcarii transportem Bergen— Belsen.5

Świadek Dawid Rozner zeznał: „Na dzień przed wywózką Kohamyi stal przy stole i prosił, aby każdy zachował spokój I posłuch w czasie podróży. W imieniu Komitetu zapewnili, że wszyscy zostaniemy przewiezieni do Kiner-Mizu”. D, Rower stracił w Oświęcimiu żonę I syna. Świadek Jaakov Frelfeld, także z Cluj, zeznał: „Kohamyi w towarzystwie dra Balesza i innych przywódców odczytał zgromadzonym ludziom list, jaki rzekomo nadszedł z Kincr-Mizu od tych, których wywieziono wcześniej! Z listu wynikało, że rodziny są razem, warunki mieszkalne są dobre, słowem, że jest lepiej niż w getcie w Ciur. Osiemnaście tysięcy ludzi z Cluj wierząc swym przywódcom, wsiadło spokojnie do pociągów. Ruszyli w podróż, z której wróciło zaledwie kilka osób. Ich kierownicy, ci, którym zaufali, przewiezieni zostali do obozu ustosunkowanych w Budapeszcie skąd via Bergen-Belsen wyjechali do Szwajcarii. Wśród prominentów z Cluj znaleźli się miedzy innymi  zięć Kastnera, dr Josef Fischer, oraz dr Balesz, Kohaznyi i DanzIng.

Świadek Josef Katz z Nodorod byt jednym z 24 tysięcy Żydów. mieszkańców tego miasta. Zeznał on, że getta w Nodorod pilnowało początkowo 20, później 40 żandarmów. Granica rumuńska znajdowala się o 4 km, Tutaj, podobnie jak w Cluj I innych gettach, przywódcy, zgodnie z poleceniem Kastnera, zapewnili, że wszyscy Żydzi zostaną przewiezieni do Kiner-Nlizu, gdzie bezpiecznie przeżyją do końca wojny. „Mówiłem ludziom, zęby nie wierzyli w te faszystowskie zapewnienia — zeznał J. Katz. — Wezwano mnie do kierownictwa getta I członkowie Komitetu Żydowskiego zagrozili mi, że jeśli będę denerwował ludzi, to oni zawiadomią o tym władze, Wyznaczono żydowskiego wartownika, aby mnie pilnował”. Na pytanie sądu, czy naczelnik kierownictwa żydowskiego z Nodorod wyjechał razem z Innymi do Oświęcimia, świadek mówi: „Nie, Aleksander Leltner, nasz przywódca, wyjechał do Szwajcarii transportem ustosunkowanych”. Inny świadek, Eliezer Rozenthal z Nodorod, informuje sąd o możliwościach ucieczek z getta do Rumunii. „Gdybyśmy wiedzieli, co nas czeka — mówi E. Rozentbal — powstałoby zamieszanie i wielu ludzi ratowałoby się ucieczką. Istniała możliwość masowej ucieczki przez granicę. Można było ukryć dzieci. Nie trzeba było wprowadzać ich do getta. Wiele rodzin węgierskich chciało przyjąć dzieci, ale matki. zabierały je do getta wierząc przywódcom, którzy zapewniali, te nie nam nie grozi”. „Nie byłoby możliwe przewieźć setek tysięcy ludzi do Oświęcimia—stwierdza świadek Katz — gdybyśmy o tym wiedzieli”. Oskarżycielska moc zeznań tych nielicznych którzy przeżyli piekło Oświęcimia, rozbiła w pył kłamliwe zeznania  Kestnera i gromady prominentów z transportu. Bergen-Belsen. Sąd w Jerozolimie w swym wyroku stwierdził miedzy innymi .: „Żydzi z gett nie uwierzyliby władzy faszystowskiej… Wierzyli natomiast przywódcom żydowskim. Eichmann i jego pomocnicy posłużyli się również tutaj wypróbowana metodę: zorganizować, omamić i zaprowadzić na zagładę; Żydów za pośrednictwem Żydów”. W czasie, gdy dziesiątki tysięcy Żydów węgierskich codziennie ginęło w komorach gazowych Kastner, a wraz z nim cała elita syjonistyczna na Węgrzech, finalizowała przygotowania do wyjazdu do Szwajcarii. W sprawozdaniu dla Kongresu Żydowskiego w Bazylei w 1946 roku Kastner pisał: „Krumey pojawił się w cztery dni po naszym zaproszeniu (2.V.1944 — przyp. R.G.) w domu Weiningera. Zawiadomił z uśmiechem na ustach, że właśnie otrzymaj z Berlina zatwierdzenie emigracji grupy 600 Żydów i że może się ona rozpocząć za tydzień, dwa tygodnie”. Z zeznań świadka Freudiegera wynika, że pasażerami transportu do Szwajcarii byli  bądź krewni członków Rady Pomocy i Ocalenia, bądź też przywódcy miejscowych Komitetów Żydowskich” (str. 31 protokołu sądowego). Warto dodać, że jak ujawnił to przewód sądowy, wśród prominentów, znaleźli się wszyscy bliżsi i dalsi krewni Kastnera. Eichmann, Krumey, Wiślicny i Becher zadowoleni byli z usług, Kastnera. Dotrzymali warunków umowy. Podnieśli nawet liczbę pasażerów pociągu prominentów do 1200. Zanim jednak nastąpił wyjazd do Szwajcarii zdarzyło się coś, co wprowadziło Kastnera i jego zbrodniczą szajkę w zdenerwowanie graniczące z paniką. Oto w dniu 20 czerwca 1944 roku zrzucona została na terenie Węgier grupa komandosów brytyjskich z pochodzenia Żydów: Hanna Senensz Perce Goldstein i Joel Palgi. Zadaniem ich było zorganizowanie w gettach ruchu oporu i przygotowanie mas żydowskich do obrony, przed zagładą. Nieświadomi sytuacji, nie mając pojęcia, że przybywają za późno, zjawiają się u Kastnera. To on jest przecież szefem mianowanej przez Agencję Żydowską Rady Pomocy i Ocalenia, to on jest mężem zaufania kierownictwa ruchu syjonistycznego. Czy można mu nie ufać? Ceń zwątpienia nie powstał w głowach skoczków przez cały czas ich pobytu w Budapeszcie. Dopiero w wiele lat Potem Jedyny z trójki, który się uratował. pojmie jak straszliwie mylili się wszyscy troje pukając w ów czerwcowy dzień 1944 roku do drzwi Izraela Rudolfa Kastnera. Co robi Kastner po przybyciu dwóch skoczków? (Hanna „nen znajdowała sie wtedy w Innym miejscu). Kastner otacza komandosów troskliwą opieką i… natychmiast zawiadamia o ich przybyciu gestapo. Podejmując ten krok Kastner na wszelki wypadek zabezpiecza sobie alibi. On wprawdzie wydal już na całą trójkę wyrok śmierci, ale realizacja tego kroku musi odbyć się tak, by nawet cień podejrzenia w, tej sprawie nie padł na szefa Rady Pomocy i Ocalenia. Więc nie ma żadnych akcji niemieckich, głośnego aresztowania itd. Kastner zwołuje Radę. Mówi o skoczkach (Hanna Senesz już wtedy znajduje się w rękach gestapo). Rzecz dzieje się 28.VI.1944 r. „Za dwa dni — mówi Kastner — odchodzi transport do Bergen-Belsen i stamtąd do Szwajcarii. Jeśli ci skoczkowie zaczną się tu kręcić i mącić, Niemcy mogą cofnąć zgodę na wyjazd transportu”. W śledztwie Kastner zeznał (str. 147-154 akt sądowych): „Nie ja zawiadomiłem gestapo o przybyciu spadochroniarzy, lecz ktoś z kolegów. O ile sobie przypominam, zrobiła to pani Hansi Brandt. Nie za moją zgodą, lecz tv wyniku decyzji Rady”. A więc zbrodnia została usankcjonowana. Uzyskała aprobatę całej Rady Pomocy i Ocalenia. Nazwa tego związku zbrodniarzy brzmi w tym kontekście jak szyderstwo. Kastner jest kryty, ale ten szczwany lis chce, aby kryta była cała Rada, którą kieruje i za której decyzje przecież odpowiada. I oto dzieje się rzecz niewiarygodna. To nie gestapo przychodzi po skoczków, lecz oni zgłaszają się sami w gestapo! Jak do tego doszło? W jaki diabelski sposób skłoniono tych odważnych, żądnych walki ludzi do takiego kroku? Kastner przekonał Joela Palgiego, że los Rady i nie tylko Rady jest w jego ręku. Powiedział mu, że gestapo już wie o przybyciu skoczków, przemilczając oczywiście, że to on właśnie poinformował gestapo o tym. Kastner oświadczył Palgiemu i to samo powtórzył Goldsteinowi, że stosunki z Niemcami układają się dobrze i że w tej sytuacji obaj skoczkowie winni zgłosić się osobiście w gestapo mówiąc, że są wysłannikami Agencji żydowskiej, upoważnionymi do kontynuowania Pertraktacji w sprawie 10 tysięcy ciężarówek, Szef Rady Pomocy i Ocalenia zapewni! Palgiego i Goldsteina, że w wypadku zgłoszenia się do gestapo nic im nie grozi, że zostaną na pewno wypuszczeni na wolność i wyjadą transportem do Szwajcarii. Hanna Senesz i Perce Goldstein zostali zamordowani. Palgi cudem uniknął śmierci. W dwa dni po wydaniu skoczków w ręce gestapo, gdy transporty otumanionych przez swych przywódców żydów węgierskich toczyły się ku Oświęcimiowi z Budapesztu, ku Szwajcarii ruszył pociąg wiozący prominentów. Jechali wygodnie, spokojnie I bezpiecznie. Dojechali szczęśliwie.

Lecz Kastner, w towarzystwie wyższego oficera SS Kurta Bechera, mieszkał przez pewien czas w Wiedniu w superluksusowym hotelu przeznaczonym dla hitlerowskiej elity. Potem, gdy Rzesza zaczęta się ostatecznie walić w gruzy, objeżdżał wraz z Becherem obozy koncentracyjne, przygotowując je, jak potem zeznał, do przyjęcia przez aliantów. Po wojnie, do 1946 roku, mieszkał w Szwajcarii. Następnie przyjechał do Palestyny. Przyjęto go jako bohatera. Stawiono jego mądrość, odwagę i ofiarność. Pasażerowie pociągu prominentów, elita finansowa żydostwa węgierskiego, głosili wszędzie jego chwałę. On sam nie ukrywał zresztą swych zasług w dziele uratowania 1200 prominentów. Nikt nie zadał mu pytania: za jaką cenę? Przywódcy syjonistyczni obsypali go zaszczytami. Był posłem do parlamentu, rzecznikiem dwu ministerstw, przywódca Światowej Organizacji Żydów Węgierskich. Prawda o jego zbrodniczej roli w dziele eksterminacji ponad pół miliona Żydów węgierskich czekała długo na swego odkrywcę. Roli tej podjął się stary hotelarz z Jerozolimy Malchiel Grünwald. Błędem syjonistów rządzących Izraelem było to, że zdecydowali się zniszczyć Grunwalda przy zachowaniu pozorów prawa. Błędem było że na przewodniczącego sądu wyznaczono dr. Benjamina Haweli. Wprawdzie sędzia Hawell przypłacił swą uczciwość, odwagę poczucie sprawiedliwości zachwianiem kariery zawodowej (bardzo długo musiał czekać na mianowanie go sędzią sądu najwyższego), ale ,proces przeciwko M. Grünwaldowi stał się wbrew twardym naciskom władz procesem przeciwko Kastnerowi, jego Radzie, przywódcom Żydów węgierskich, a także pośrednio przeciwko partii Mapaj i kierownictwu światowego syjonizmu. W DWA LATA PO PROCESIE, dr Izrael Rudolf Kastner został zastrzelony przed swoim domem. Wkrótce potem Prokurator Generalny Izraela wniósł rewizję od wyroku sądu w Jerozolimie, w sprawie przeciwko M. Grünwaldowi W wyniku rewizji M. Grünwald skazany został za obrazę Kastnera na 500 funtów grzywny i rok więzienia z zawieszeniem. Po upływie dalszych kilku miesięcy odbył się proces trzech ludzi oskarżonych o zamordowanie Kastnera. Był to bardzo dziwny proces. Dwaj oskarżeni twierdzili, że działali z polecenia Szin-Betu (izraelska służba bezpieczeństwa), jeden uparcie mówił że jest niewinny. Wszystkich trzech skazano na dożywotnie więzienie. Wszyscy trzej wyszli z więzienia po trzech latach, W czasie procesu zabójców Kastnera panowała w Izraelu ogólna opinia że Kastnera usunięto, aby przypadkiem nie powołał go na świadka Adolf Eichmann, podobnie jak to uczynił w 1846 r. Kurt Bachor, ratując sobie w ten sposób życie (dziś jest „szanowanym” kupcem w NRF — przyp. R. G.). Sprawa Kastnera szybko zniknęła ze szpalt izraelskich gazet. Ostatnio zaczęty się natomiast ukazywać artykuły podejmujące próbę rehabilitowania tego nikczemnika. No cóż, mocodawcy Kastnera rządzą dziś państwem Izrael i tak jak on przed laty harmonijnie współdziałał z Eichrnannem, tak oni rączka w rączkę maszerują dziś z władcami NRF.P1160921 (1)

Autor: RYSZARD GONTARZ

print

About Wojciech Zapała

Jestem takim nadrzecznym łazęga czyli popularnie wędkarzem jest to jedna z moich pasji Zajmuje się amatorsko grafiką i tworzeniem portali społecznościowych.Jestem twórcą i wspóltwórcą wielu portali obecnie najnowszym dzieckiem jest portal Piewca .pl z bardziej znanych portali jest to seria przewodników wędkarskich Świętokrzyski,Pomorski i Łodzki Przewodnik WędkarskiZakres moich zainteresowań jest dość szeroki, jest to historia regionu ,socjocybernetyka społeczna,przyroda i różne powiązane z nimi rzeczy. Nie wierzę w obecny system monetarny. Jestem zafascynowany rozwiązaniami Szwajcarii i to nie tylko w kwestii waluty lokalnej ale tez obronności oraz demokracji bezpośredniej