Puść kolego, com Ci winien!

Grupa chłopaków rozmawiała na różne tematy ale zeszli na tematy umarłych, duchów, cmentarzy. Jeden z nich określił się ze jest najodważniejszy bo da radę po cmentarzu w nocy tak chodzić jaki w dzień. Nie wierzyli mu i założyli się o flaszkę że w nocy pójdzie na cmentarz i na dowód że był tam postawi pod głównym krzyżem butelkę. W wybranej nocy cała grupa podeszła pod cmentarz i śmiały ochotnik wyruszył na misję. Szedł wolno co chwile się potykając o korzenie drzew, lub wpadając po ciemku na groby. W końcu doszedł i chciał wracać ale znów się potknął a tak boleśnie że głośno zaklął. Obudził tym miejscowego pijaka który wracał wcześniej przez cmentarz i zasnął w suchych liściach. Głos chłopaka go obudził ale sam był bardzo pijany i ledwo wstać mógł wiec z sapaniem mruczeniem zaczął się podnosić szeleszcząc liśćmi potęgując strach u wracającego chłopaka. Ten w pewnym momencie zobaczył w świetle księżyca jakąś postać, jakby z grobu wstającą. Przerażony zaczął biec co sił do bramy a że kurtkę miał rozpiętą to zawadził nią o klamkę furtki. Czekający koledzy usłyszeli tylko przeraźliwy krzyk

„Puść Kolego com Ci Winien!!!!”

print